16 lutego 2013

21. When the mind is asleep...

Dobra, napisałam. W sumie, to nic nowego nie wprowadzam, niczego nowego nie poruszałam. To raczej przemyślenia. Trochę to poryte, ale myślę, że zaczaicie, o co mi chodzi... Wybaczcie za błędy, jest kilka minut po północy xd Filmiki z koncertu Slasha wstawię później (;




To był koniec.
Koniec, ale czego?
Koniec... Duffa McKagana?
Koniec... Alice Black?
Koniec... Wietnamczyka?
Koniec...Podróży?
Koniec... Tego marnego życia?

To był koniec mojego błogiego stanu. Kokainowy 'haj' trwa niewiele ponad pół godziny, o czym powinnam pamiętać. Nagle wszystko, co było takie kolorowe, żywe i piękne... Przepadło. Skończyło się. Zrobiło się szare, nudne. Gdzie się podziała ta radość? Ta beztroska? Ta przyjemność? Rozproszyła się.
Uśmiech na twarzy zastąpiło rozdrażnienie, a pewność siebie zmieniła się w stan chwilowej depresji.
-Gdzie jesteś? - zapytałam sama siebie, szukając odpowiedzi na pytanie w głowie. -Gdzie się ukrywasz? - oddech stał się nierównomierny, a dłonie zaczęły się trząść i pocić. Broń spadła na ziemię, budząc basistę. Przerażona, szukałam choćby odrobiny narkotyku, zwykłej drobinki, czegokolwiek, żeby tylko zaspokoić wygłodzony od kokainy organizm. Jedyne co znalazłam, to pusty, malutki, foliowy woreczek, na którym w  śladowych ilościach znajdowała się biała substancja. -Tu jesteś... - przejechałam małym palcem po ściance woreczka, zbierając z niego cienką warstwę proszku, która chwilę potem rozprowadzała się stopniowo po moim organizmie. Opadłam na ziemię, czekając aż stan błogości wróci, choć w małym stopniu. 


Zasnęłam? A może w końcu umarłam? Śmierć z przedawkowania robi się coraz popularniejsza.
W sumie, chciałabym już umrzeć. Po co ja tu jestem? Ktokolwiek by płakał?
    Może Pat. Tak. Ona mogłaby płakać nad moim martwym ciałem ułożonym w trumnie, patrząc z bólem na sine, lekko rozchylone i spierzchnięte usta. Tylko ona pamiętałaby, że chciałabym malutki bukiecik czerwonych róż na grobie. I tylko ona przychodziłaby i zapalała małe znicze, na znak pamięci. Tylko ona. Oczywiście gdyby tu była. Albo ja tam. A jeśli umarłam gdzieś między Little Rock a Dallas? McKagan tylko wyrzucił moje ciało do lasu, na pożarcie wilkom, a mała Michelle o niczym nie wie? Powiedział jej tylko, że zdecydowałam się zostać w Hope, olałam L.A, olałam Stevena....
       A Steven? On może też by płakał, ale nie jestem pewna. Chodzimy ze sobą - aż czy tylko? Nie wiem czy go kocham, nie wiem czy on kocha mnie. A co jeśli to tylko zapełnienie pustki? Teraz może  posuwa jakąś laskę? A może to ja chciałam zapchać tą dziurę w sercu? Żeby tylko zapomnieć, żeby tylko nie bolało? A czy on byłby świadomy? Że naprany przyszedłby na pogrzeb swojej dziewczyny? Tej narkomanki, której pierwszej zrobił zastrzyk po jej przyjeździe do Los Angeles? Jak byłam mała, to się zrywało kwiatka i po kolei, wyrywało się jego płatki, naprzemiennie mówiąc 'kocha - nie kocha'.
 Ktoś da mi kwiatka?
     William. Znaczy się... Axl. Co on by zrobił, gdyby zobaczył mnie martwą? Mówił, że kochał. Kochał. Kochał? Siedem lat temu. Siedem długich, bolesnych i samotnych lat temu. Wbrew powszechnej opinii chuja, dupka bez serca i humorzastego nimfomana, jest moim przyjacielem. Jeśli masz z nim dobry kontakt, to przy nim włos Ci z głowy nie spadnie. Będzie Cię chronił, nawet jeśli Ty tego nie chcesz. Jest jak brat - wkurzający, irytujący ale kiedy jest potrzebny, to przyjdzie. Pat ma szczęście, ogromne. On może by zapłakał.
   Jeff. Izzy. Zombie. Ludziom wydaje się, że Stradlin jest martwy, i tylko co jakiś czas je, pije i idzie do kibla. Bo tak jest. Niby go nie ma, zawsze siedzi cicho, ale tak naprawdę, jest sercem, mózgiem i wątrobą. Tylko czego? Guns N' Roses. I naszej przyjaźni. Kolejny brat do kolekcji. Tylko tego trzeba od czasu do czasu kopnąć w tyłek i ten sam tyłek ratować. Możesz mu powierzyć sekret, i masz pewność, że nawet pijany, naćpany, wyruchany i sam Jimi Hendrix wie jaki, nie wygada. Zbyt dobry z niego chłopak. Też by  był smutny, gdybym odeszła.
    Slash. Pod tą burzą ciemnych loków kryje się wielka zagadka, którą mogą rozwiązać nieliczni. I byłam na tej drodze. Byłam tak blisko kiedy... No właśnie. Kiedy co? Kolejne pytanie, kolejny brak odpowiedzi. On nie jest jak brat. Raczej jak kolega z sąsiedztwa. Szczery do bólu. Zapłakałby? Może podzieliłby się z ziemią koło grobu Danielsem. To i tak dużo.
   Duff. On skakałby z radości nad moją trumną. Na stypie świetnie by się bawił, tańczył i schlał się. Śmierć wroga to najlepsza nagroda. Wyczuwam arię operową i przemowę pod tytułem 'Dlaczego cieszę się, że ta suka w końcu zdechła'. I do tego kilka ciepłych słów, w stylu 'Puszczała się, taka kurwa. Ya know...'
Hasanie naokoło tego całego przemarszu z trumną i party hard na płycie grobu. Nie płakałby. Śmiałby się.









PS. Erin Everly & duzzylash - Jak Wam się podobał koncert? *O*

19 komentarzy:

  1. Chyba zapomniałaś o Mich. Ci ona by zrobiła? Na dobrą sprawę to jeszcze dziecko, na pewno by płakała. A Duff. On jest nic nie warty. NIECH TA PODRÓŻ SIĘ SKOŃCZY!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Mercury'ego, jakie to jest boskie!

    Fragment wyżej opisany jest taki...prawdziwy. Czytając odczuwam dokładnie to co bohaterka, wszystko zgadza się z poprzednimi rozdziałami, każda z postaci ma swój charakter i wszystko doskonale się na niego składa.

    Niech nikt nie skraca cierpień Alice, ona musi jeszcze wrócić do Los Angeles. Wszystko wyjaśnić, odwdzięczyć się skurwielowi McKaganowi w doskonałym akcie zemsty.

    Mam nadzieję, że nie będziesz się długo jeszcze nad nią znęcać i podróż niebawem się skończy :D

    Pozdrawiam *Q*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tylko Ty potrafisz napisać tak niewiele (w odczuciu mojego spragnionego literek mózgu) a przy tym tyle wyrazić i jeszcze rozpalić mi synapsy faktem, że tak naprawdę z genialną prostotą znalazłaś sposób żeby potrzymać biednych czytelników w tej cholernej niewiedzy co tak naprawdę się stało. No bo co, Duff się obudził, widzi: dziewczyna stoi, pistolet leży a w tirze jest on. Naprawdę jest aż takim dupkiem, że nawet jej nie zawołał?
    Ja już nie potrzebuję nowego odcinka, ja go pożądam bo inaczej cały weekend będzie zryty bo Oria będzie sobie siedzieć i rozkminiać co też ta RocketQueen wymyśliła.
    Wspomniałam, że rozdział jest wspaniały? Ja nie to masz - jest jak gorzka czekolada z różowym pieprzem (te humanistyczne zapędy do gier w skojarzenia xD), awww, kocham Cię! Kolejny odcinek - błagam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę że to jedne z Twoich lepszych rozdziałów .. Jeden z NAJLEPSZYCH . .:) Jesteś niepowtarzalna w pisaniu tego typu tekstów.. i coraz lepiej Ci to wychodzi .. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. coś czuję, że było duuużo patrzenia się w sufit, hmm ? Jakie to zajekurwabiste, wiesz co ja myślę o przemyśleniach . A co, jeżeli Duff popłakałby się i powiedział, że zawsze ją kochał, a Steven olał ? ;__;
    nie, przepraszam, Steven nie zrobiłby czegoś takiego . Nigdy w życiu Los Angeles . Ale Alice na 100% nie umarła . Obudzi się w szpitalu, albo lesie, albo gdzieś, gdzie nie można palić . Albo w trumnie, jak byłaby już pogrzebana . Taaaaaak, to byłby odlot . Umrzeć w grobie .
    To będzie moja śmierć numer 2.
    Wiesz, ten koncert był do dupy i nigdy więcej na tak zajebisty, nie do opisania, którego żadne słowa nie wyrażą, koncert nie pojadę . Dobra, dobra . Pojadę z Tobą, chociażby miał walić się świat i meteoryty spadałyby na ziemię, albo coś w tym stylu .
    Z Tobą (i Twoim tatusiem, którego uwielbiam) musiało być ultramegazajebiściewyjebiściewkosmos, normalnie nie było innego wyjścia ! Tylko zajebali nam plakaty sprzed nosa . ;c
    ale mamy wspomnienia !
    Iggy był boski *o*
    lornetka wymiatała !
    Todd pokazał w naszą stronę \m/, jak zobaczył nasz headbanging na Welcome, serio .
    i Slash bez koszulki !
    Ejj, nie dodawaj filmików, bo słychać mnie tam ;_____;
    ogłuchną .
    Btw, istnieje coś takiego jak miłość ? Sufit jakoś mało rozmowny ...
    Okej, kończę, bo Ci tu, kurwa, jakieś wypracowanie napisałam . Tak, będę przeklinać .
    Do zobaczenia na koncercie Hendrixa, dziękuję, you're fuckin' awsome ! \m/

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm.... mocno filozoficzny rozdział (przynajmniej ja tak uważam ) ale bardzo mi się podoba ogólnie myślę ,że jest najlepszy z tych co przeczytałam .I czekam na więcej

    OdpowiedzUsuń
  8. Nooo, dosyć poważna tematyka...śmierć. Podobało mi się, chociaż nie mam w zwyczaju tak rozmyślać o tych sprawach :D widzę, że analizowała każdego po kroku...no nie wiem sama co mam napisać pod tym rozdziałem :) głębokie i poważne myśli naszły tą biedną dziewczynę, ale ona jeszcze pożyje trochę...mam nadzieję ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ok... Nie ogarniam. Mam tylko nadzieję, że w końcu nastąpi faktyczny koniec tego piekła, a Duffa ukara los!
    Nowy na: nightrain-to-sunset-strip.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. rozdział głównie oparty na przemyśleniach. podoba mi się to bo bardziej wiemy co przeżywa bohaterka ;D jest po prostu świetny i szczery !

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurde, w końcu przeczytałam..:o
    Hmm.. Czyli mój mózg (hahhaha, jaki mózg.?) wnioskuje, że Duff nie umarł, bo... Się obudził.xD A szkoda. Chociaż.. Niech umiera w meczarniach, tak będzie lepiej. Jestem okrutna, ale zasłużył przecież..;)
    Dość ciekawe przemyślenia.. Ja zawsze chciałam zasymulować śmierć i zobaczyć reakcję ludzi.. Zrobię tak kiedyś..:D
    Całość nic nie wnosi. Ale czy musi.? No nie, nie musi.!..;D I tak jest zajebiste i przyjemnie się czytało.:)

    Rozczarowałam się i nie pojechałam na Slasha..;c

    Nie no, joke. Z zapaleniem płuc bym pojechała. Nawet martwa bym pojechała. Ale pojachalam zdrowa (chora tylko psychicznie) i było... Nie do opisania..<3 Co prawda nie byłam na płycie (chociaż prawie się udało), tylko w zielonej Mce bodajże (potem poszłam gdzieś, gdzie było bardziej widać i twierdzilam, że to moje miejsce..xD), ale ja bym się jarała nawet jakbym pod Spodkiem stała..xD Iggy...*-* Obserwuję go, jego karierę od ponad roku i kurwa.. On kiedyś będzie przynajmniej jak Slash jak tak dalej pójdzie..;) Ochrona mnie powkurwiała, ja powkurwiałam ochronę i chcieli mnie wyprosic, ale obiecałam więcej nie grzeszyc i pozwolili zostać..x) (i tak bym uciekła, ale ciii).. Ogólnie wieczór zajebisty.. :D I to afterparty w mcdonaldzie..xD Hahaha..

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszam na nowy rozdział www.the-flames-burned-out.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. http://dreams-with-wings.blogspot.com/2013/02/the-past-is-gone-3.html
    Nowe badziewie u mnie.
    A ty ślicznie to opisałaś, jestę zachwyconę *.*
    Rzygam tęczą. Tak z zachwytu, rzygam dalej niż widzę.
    No i ten..
    Oświeci mnie ktoś na GG jak się dodaje listę polecanych blogów? Bardzo, bardzo mi to poczebne. Musze polecić twojego bloga xD
    Moje gadu: 44680638
    Ahh, i po co ja to robię?! Założyłam nowego bloguśka. Podziwiajcie mą głupotę wszechstronną. Na kolana ludzie! :D
    http://witam-w-psychiatryku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. POŻĄDAM NOWEGO ROZDZIAŁU!! ;_______;

    OdpowiedzUsuń
  15. Nowy: nightrain-to-sunset-strip.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja powiem tyle, że wczoraj nie mogłam zasnąć bo myślałam co będzie tutaj się działo dalej ;_;
    http://swiaterin.blogspot.com/2013/02/pseudo-rozdzia-5.html U mnie nowy ;>

    OdpowiedzUsuń
  18. Ralph Lauren lengthy tees will be the casual clothing and these
    lengthy tees give intelligent look to the younger ladies.
    Available in a variety of colors such as heather
    tones of purple, fall yellow, wine, grey,
    black, blue grass and orange m. The brand has sustained
    the time testing any brand goes through over the decades thanks to mouth-publicity it receives.


    Here is my web page - sweater korea

    OdpowiedzUsuń